Pora na Kły


  Była ciemna, mglista, chłodna noc z Księżycem w pełni kiedy Mihai  Tulp szedł przez cmentarz. Nie bał się z dwóch powodów.
1) znał tu każdy kamień i każde źdźbło trawy.
2) to było jego ulubione miejsce. 
Mihai skracał sobie tędy drogę do domu praktycznie od zawsze i nie miał strachu przed cmentarzem.
        Jednak w pewnej chwili poczuł na obie czyjś wzrok, przenikliwy, obserwujący go uważnie wzrok.  Rozejrzał się ale nic nie dostrzegł pośród krzewów.  Szedł dalej a żwir skrzypiał pod jego butami. 
Miał wrażenie że usłyszał za sobą czyjeś kroki lecz i tym razem nic nie dostrzegł. Ostrożnie i z lekkim zdenerwowaniem przyspieszył kroku.   ^ przecież tu nic nie ma. Nikt o tej porze tu nie chodzi  ^ starał się pozbierać myśli i uspokoić powtarzaniem tej frazy jak mantrę.
  Potem poczuł na swoim karku czyjś gorący oddech. Teraz Mihai rzucił się do biegu lecz w pewnej chwili naszła go ochota żeby spojrzeć napastnikowi w twarz. To była ostatnia rzecz jaką zrobił w swoim życiu.  Zginął z niewiadomego powodu. 

asystent komendant Liwickiej przekazał jej informacje na temat zgonu.
- hmm ... przecież ludzie nie giną z przerażenia. - komendant zgasiła cienkiego papierosa. - nie ma żadnych obrażeń od ciosów ?
- nie. tylko te które powstały przez upadek i jedna drobna rana głowy którą zdobył, że się tak wyrażę, podczas upadku ciała.
- czyli jak był martwy ? dopytywała się komendant.
- tak. zmarł z zatrzymania akcji serca ale niewiadomo co to zatrzymanie wywołało. Odpowiedział jej asystent.
- w sumie zawał u 17latka nie jest czymś częstym czy zwyczajnym ale się zdarza.
- niemożliwe. Chłopak był zdrów jak ryba. Lekarze sądowi to potwierdzili.
- no to co ? wychodzi tylko że z przerażenia.
- sprawa zamknięta.  Odpowiedziała komendant zatrzaskując akta.


SPRAWA   CZEKAŁA   10 LAT.       
KOMENDATKA  ZAGINĘŁA BEZ ŚLADU I TAK SAMO CAŁY  JEJ ZESPÓŁ.

Po ulicy szła dziewczyna w czarnym płaszczu, czarnych lśniących glanach,  czarnych spodniach i z uśmiechem ukazującym przydługie, ostre kły.
Czekała 10 lat.
10 lat żeby zostawiono w spokoju to wszystko.

Komenda była o tyle głupia że nie zauważyli dwóch śladów po czymś jakby igłach.  Po jej kłach.    Trochę głupio że zostawiłam  przekąskę ale trudno.     Pomyślała idąc ulicą.

Ktoś zastąpił jej drogę.  Chłopak uśmiechnął się i wpoił ją w swoje usta.  
Był taki sam jak ona.
Zabrał ją z ulicy i ukrył pod swoim płaszczem.

- witaj skarbie. powitał ją radośnie.
- cześć.  - dziewczyna pogłaskała go po policzku. - o co chodzi ?
- przyszedłem cię odwiedzić. - sam zabrał ją do jej mieszkania. - no śliczniutkie gniazdo sobie urządziłaś.
- przestań. Brakuje tu towarzystwa. -  jej towarzysz zrzucił płaszcz i marynarkę. - rozgość się. ja zajrzę czy jest coś do picia.
- nie rób sobie kłopotu.  Piłem już. - podał jej buteleczkę wielkości tych na leki. - dla ciebie. na wzmocnienie.  To że brakuje ci do pełnej przemiany nie znaczy że musisz pić raz na 10 lat tak jak wtedy.
- dzięki. - dziewczyna od razu otworzyła butelkę i łapczywie wypiła zawartość. - ale czemu to robisz ?
- dwa bodźce które działają na nas najmocniej. - odebrał od niej puste naczynie. - krew i podniecenie.
- jedno jest. Co z drugim ?
- nie raz mi powtarzałaś że bardzo mnie lubisz- chłopak rozsiadł się na kanapie. - jak za dawnych lat skarbie. chodź, pozbaw mnie koszuli.
- za dawnych lat, jak zapomniałeś, prawie bym wpadła.
Pogładził ją po plecach w miejscu blizny po głębokim cięciu. - wiem Iguś, wiem. Ale teraz nie będzie wpadki.
- jak mi obiecasz że wygłówkujesz coś bez szwankowego to mogę przemyśleć czy zrzucić z ciebie materiał. Odpowiedziała mu dziewczyna. - dobrze Di ?
- obiecuję. szepnął jej kusicielskim tonem na ucho.
Serce dziewczyny zabiło mocniej kiedy znowu usłyszała jego głos w tak intymnej formie jaką był szept.  Przywróciło to jej wspomnienia z poprzednich skoków.
Kiedy całowali się bez pamięci niedaleko miejsca zbrodni niepodejrzewani o nic, kiedy byli razem przy górze przekąsek jeszcze dogorywających na deskach.
          Chciała się  z nim zgodzić, ulec mu jak dawniej, dać się porwać w wir zabijania.  
Dlaczego ?    
 bo dawno nie czuła adrenaliny, tego dreszczyku emocji związanego ze zleceniami.  
   
 Chłopak chciał żeby do niego wróciła, żeby znowu się bawili wśród trupów,  żeby pogodziła się z tym kim jest.  A ona tak jak i on był bestią do zabijania.

Di słyszał jej przyspieszony oddech i zaczął łapczywie ją całować.
Iga zaczęła rozpinać mu koszulę a kiedy dotknęła skóry Di zobaczył jak się uśmiechnęła.
Pozwolił jej  podrapać się po plecach jak za dawnych lat.
Położył ją pod sobą i patrzył na nią z tak wysokim ciśnieniem że u normalnego człowieka wystąpiłby zawał.   Ale oni byli hybrydami, wampirami. 
- jak za dawnych lat. Dziewczyna ciężko oddychała ale Di i tak wiedział że to tylko po to żeby go jeszcze bardziej nakręcić.
- połóż się. - bardziej jej to nakazał niż poprosił.  Dziewczyna mu uległa a on znowu czuł że ma władzę.  Ten piękny afrodyzjak który wręcz go uzależniał. Palcem rozchylił jej pełne usta. - nic się nie zmieniłaś, wiesz ?
- ty też nic a nic. Nadal tak samo przystojny i słodki.
- no to może zgodzisz się na wielki skok, co ?
Zadzwonił telefon.
Iga zapomniała mu powiedzieć ze zaczęła studia na kierunku historii sztuki. 
Dzwoniła do niej koleżanka z roku.
Chłopak się uśmiechnął i wyjął aparat z jej ręki zębami. Odrzucił go na podłogę.
- chyba poświęcisz mi odrobineczkę czasu, co ?
- opowiedz mi o swoim wielkim planie.  Chciała usiąść ale on wolał patrzeć na nią z góry. 
Mógł się jej lepiej przyglądać. 
Dziewczyna wzbudzała w nim wiele wspomnień,  i równie wiele marzeń.    
Nigdy jej tego nie powiedział  ale po skoku chciał jej powiedzieć co do niej czuje i nie jest to relacja typu   „tylko biznes”.

Ona wyczuła że coś jest z nim nie tak i chciała mu pomóc. Czyżby się wahał nad kolejnym pocałunkiem ?         pewnie kogoś miał a ona była tylko chwilową przygodą, wspomnieniem które trzeba zamknąć przed kolejnym skokiem.   Uświadomiła sobie.
- coś się stało Di ? nigdy się tak nie zamykałeś kiedy chodziło o plany.
- przepraszam Iguś. Zamyśliłem się nad tym na co wydać kasę.
- na co skok ?
- na bank a na co ? - pogładził ją po ramieniu. - nadal masz rękawiczki prawda ?
- oczywiście że mam. - odpowiedziała mu z uśmiechem. - powiedziałbyś mi gdybyś nie był sam prawda ? postanowiła zadać mu to pytanie.
- owszem powiedziałbym ci Iguś ale nadal jestem tylko chętny na przekąski. Jeszcze nie trafiłem na dziewczynę która by chciała mnie znieść.
Dziewczynie cisnęło się na usta „ masz ją przed sobą Scherlocku”  a on chciał dokończyć „ chyba że ty byś chciała”          ale oboje się powstrzymali.  
        On myślał że ona ma go za starego idiotę,    a ona miała w głowie jego z inną.
- no opowiedz o tym napadzie. - podniosła się spod jego idealnie wyrzeźbionego torsu.   Wiedziała że ma przed sobą tylko wspólnika i że napięcie „ jak za dawnych lat”  znikło. - kawy ?
- nie dzięki. - zaprzeczył jej spokojnie. - ale nie pogardziłbym buziakiem Iguś.  Długo się nie widzieliśmy a jeden drobny całus to dla mnie za mało.
- nie sądzę by był to dobry pomysł Di. - myślała jak mu powiedzieć że nie może z nim być a jednocześnie go nie urazić. On pewnie ma w głowie ten sam dylemat. Przeszło  jej przez głowę spostrzeżenie. - mam chłopaka i ... no sam rozumiesz ....
- gratuluję ci Iguś. W  sumie - on też nie chciał jej ranić powiedzeniem że wiedział że ma kogoś. - ja też mam dziewczynę.
Wiedziałam.  Pomyślała sobie Iga. Ale cóż to było pewne.
- też życzę ci szczęścia.  Odpowiedziała mu życzliwie ukrywając drobny żal.   
drobny z tego względu że wiedziała że tak będzie. 

oddalili się od siebie na niewielkiej kanapie i zaczęli rozmawiać bez żadnych emocji o skoku. 
rozstali się kiedy Iga otworzyła mu drzwi. 

Jednak Di  oparł o nie plecy i westchnął.  
nie chciał żeby się odsunęła, pożegnała go jak kolegę. 
nie chciał żeby w ogóle go żegnała. wolał zostać u niej na noc i całą z nią przecałować. 

Iga miała w głowie podobne myśli i usiadła na progu swojego domu. 
ale nie mogę do niej wejść z powrotem ... zaczął Di w myślach. 
- skoro on  jest z kimś.  skończyła cichym szeptem mówiąc do siebie Iga. 

poszli w swoją stronę nie zważając że ta druga osoba ma te same myśli. 

Di wyszedł z bloku i wyjechał swoim porsche do siebie. 
do swojej samotni. 
         otworzył drzwi swojego własnego mieszkania gdzie uczył Igę zabijać. 
tyle wspomnień się wiązało z tym miejscem.
tyle nocy z nią tu spędził. 
- za dawnych lat. dokończył niechętnie. 
to sformułowanie przywoływało jego najlepsze wspomnienia ale też zadawało cios że Iga jednak kogoś teraz ma. 

Iga siedziała na kanapie niedaleko rzuconej marynarki i płaszcza Di.  
jego zapach koił jej nerwy ale miał już dziewczynę.   
czyli tak zwany "stołek" zajęty. 
ale ... 

- zawsze mogą zerwać.  obydwoje pomimo odległości wypowiedzieli to zdanie w tym samym czasie. 
- no bo w końcu jak  mu powiem ze nie ma chłopaka to ... zaczęła Iga.
- ona się przejmie i ...  kontynuował Di daleko od niej.
- i może będziemy razem.  znowu sformułowanie padło razem. 

znowu w obydwu ich sercach pomimo odległości rozbłysła nadzieja. 
ale szybko ją odrzucili.  
ale nie ... bo pewnie ... jest szczęśliwy pomyślała Iga. 

Di przypomniał sobie o rzeczach które u niej zostawił. płaszcz, marynarkę, spojrzał na siebie. nie no super. pomyślał. ,  i koszulę. 

jednak nim zdążył mrugnąć okiem usłyszał dzwonek do drzwi. 
spojrzał przez wizjer i zobaczył Igę. z jego rzeczami złożonymi w tę perfekcyjną kostkę. 
- hej zapomniałeś o nich. - rozjerzała się ciekawsko po mieszkaniu. - ale pewnie nie potrzebujesz ich skoro o nich zapomniałeś. 
- nie roz ... a nie Iga. nie. wyjechała na kilka dni zresztą nie mieszka ze mną. zaprzeczył jej przypuszczeniom Di. 
- tak czy siak oddaję. - lekko się uśmiechnęła. " chociaż tyle" pomyślała sobie. - no nie weźmiesz ich ? 
racja. 
Di patrzył na nią otępiały, stał przed nią w samych spodniach i nie mógł oprzeć się pokusie wciągnięcia jej do siebie i zamknięcia drzwi na wszystkie możliwe zamki ze schowaniem klucza.
        ale nie.  upomniał siebie chłopak.    ona jest zajęta. jest zdobyczą kogoś innego.  przypomniał sobie kodeks jako kolejne uzasadnienie nie próbowania flirtu z nią. 

- halo Di pobudka !   przypomniała mu się Iga. 
Di w końcu ocknął się z bezczynnego gapienia się. 
- dzięki Iguś ale nie musiałaś. przyjechałbym po nie jutro a teraz nie jest bezpiecznie chodzić po ulicach tak ładnej dziewczynie.
- i tak wrócę i tak. umiem się bronić.
Di zrobił to co chciał. wciągnął ją do swojego mieszkania. 
- ale przecież twoja dziewczyna ... 
karty na stół pomyślał wampir. 
- kłamstwo. a twój chłopak nie musi wiedzieć że stary znajomy chce żebyś u niego nocowała, prawda ?
- w sumie on się nie dowie bo nie istnieje. myślałam że kogoś masz no i ... zaczęła lekko zmieszana Iga. 
- oj Iguś ty kłamczuszko. - objął ją i znowu rzucił rzeczy na ziemię. zaczął ją całować po szyi. - trzeba cię oduczyć kłamstewek do wspólnika. nasza pierwsza zasada było całkowite zaufanie i szczerość. 
- Di ... - Iga się wahała czy mu powiedzieć czy też nie. jednak serce domagało się prawdy. - Di ... ja ... ja cię chyba kocham. 
- ja ciebie kochałem od zawsze Iguś. - nie przestawał smakować skóry na jej karku. - powtórz to wyznanie. głośno. chcę je wyraźnie usłyszeć. 
- Di ty stary morderco kocham cię. wykrzyczała na całe jego mieszkanie. 
chłopak uśmiechnął się nie wierząc swojemu szczęściu. - chodź. - wziął ją na łóżko. - jak za dawnych lat ? wykombinował na szybko dwa kieliszki i otworzył wino. nalał trunek i podał jedno naczynie Idze. 
- jak za dawnych lat. przybiła toast. 
Di błyskawicznie wypił a jej kieliszek odstawił na stół. 
chciał znowu wycałować jej brzuch, ramiona, szyję, twarz. chciał znowu słyszeć jej prośby o to żeby się opamiętał w tym szaleństwie. 
zaczął od swojej ulubionej części czyli od twarzy dziewczyny. 
- Di skarbie ja mam jutro wykłady ... próbowała się bronić. 
- jeden dzień na studiach cię nie będzie to świat się nie zawali. -  dotarł do ust gdzie złożył namiętny i długi pocałunek. - no weź Iguś. jeden dzień odpuść ty perfekcjonistko. 
- nie mogę. mamy projekt na te zajęcia a od niego zależy czy zdam sesję ... - Di jednak nie chciał jej słuchać. jak zawsze kiedy wpadał w swój trans pocałunków. - Di. - Iga miała już tylko jedno w głowie. prosić go żeby nie przestawał jej pieścić.  w sumie miał rację. jeden dzień w tą czy w tamtą. co to za różnica.  
jej koleżanka miała cały JEJ projekt gotowy i miała go tylko ładnie przedstawić. Iga go zrobiła a ona przedstawi. i uczciwy układ. 
Iga oddała się przyjemności z szaleńczych pocałunków wampira. jednak niespodziewanie Di podgryzł jej ucho. 
- au Di ... 
- cicho skarbie. - pogładził ją po plecach pomimo faktu że leżała plackiem dodatkowo wgniatana przez niego w materac. - cicho. 
- dlaczego ? spytała go ze zdziwionym wyrazem twarzy o którym wiedziała że wampir go uwielbia. 
- bo nie chcę żeby sąsiedzi się dowiedzieli że mam gościa. zdjął jej z czoła kosmyk włosów. 
- nie powiesz mi chyba że wycofujesz się z całowania mnie ? spytała lekko zawiedziona Iga. 
Di domyślił się że dziewczyna chce żeby nadal się z nią bawił. ale wpadł mu do głowy inny fortel. 
- a pamiętasz kiedy się pojedynkowaliśmy ? 
- co sugerujesz ? spytała go Iga lekko się unosząc.
- chcę jeszcze raz spróbować swoich sił w starciu z tobą. - odpowiedział jej pewnie. - tym razem jako stawka będzie kontrola dzisiejszych wyskoków. kto wygra zabiera temu drugiemu kontrolę. 
- ale wiesz że nie chcę cię siniaczyć. - Iga próbowała wybrnąć dyplomatycznie bo Di nie tylko miał swietne plany skoków ale i nigdy nie dała rady go pokonać w pojedynku. - nie chcę cię zadrapać. 
- oj Iguś boisz się że przegrasz ? - zażartował Di. - no chodź. na pewno chciałabyś mi udowodnić że potrafisz się zabawić. prowokował ją.
dziewczyna miała przed oczami tego półnagiego świetnie zbudowanego wampira, który byłby bez kontroli. a ona nad nim rozcałowująca jego tors ... 
- zgoda. - palnęła tak po prostu Iga. zgodziła się na coś czego nie miała szans wygrać.  
ale marzenie zeby w końcu to JEGO wpędzić w obłęd taki jaki ona przeżywała dawało jej siły. 
jakimś cudem po minucie walki Di podniósł obie ręce w górę co znaczyło że się poddaje. 
- ćwiczyłaś Iguś ? spytał dość mocno zaskoczony. 
ona dopiero teraz zorientowała się że wygrała. 
po raz pierwszy w pojedynku go rozłożyła na łopatki. 
Di się poddał. 
- nie miałam czasu żeby ćwiczyć. odpowiedziała mu łapiąc oddech po drobnym wysiłku. 
- no chodź. - Di już na wstępie się rozłożył na swoim łóżku. wyglądał bosko. przyznała w duchu Iga. - no Iguś nie każ mi czekać bo niedługo złamię dane słowo i sam się na ciebie rzucę. 
- spokojnie Di. - rozsiadła się nad nim a umysł wampira zaczął buzować. - masz śliczne ciało wiesz ? 
- no chodź. - skusił ją ukazując jej kły. - jestem tak nakręcony że niedługo się ugotuję. 
- cicho Di. - usatysfakcjonowana po wygranej Iga stwierdziła że będzie przeciągać sprawę. 
nakreśliła na jego torsie linię prostą. Di lekko odchylił głowę jakby od dawna na to czekał. - pasuje ci to ? może tak zostać, mam cię głaskać ?
- nie. - wyrwało się wampirowi. - Iguś nie bądź taka. oboje wiemy że na głaskaniu się nie skończy. 
- no nie wiem, nie wiem. - Iga uśmiechnęła się do niego życzliwie. - nie wiem czy mogę ci zaufać na tyle żeby mieć pewność że mi się nie wyrwiesz kiedy będę chciała cię pocałować. 
-nie zrobię ci tego Iguś. - zapewnił ją Di. - chodź do mnie. 
dziewczyna uległa jego namowom i położyła się na nim. 
powoli, bo chciała żeby wiedział co znaczy "mieć nerwy na granicy", złożyła jeden długi pocałunek na jego ramieniu.  wampir zamknął oczy z uśmiechem.  
nareszcie Iguś. pomyślał Di i po długiej, miłej dla niego godzinie wszystkie miejsca które Iga chciała wycałować były skończone. 
- a teraz poproś o buziaka Di. 
- oj Iguś ... - zaśmiał się wampir. - nie bądź taka. wiem że rozkręcałem cię jak zabawkę i przepraszam za to jednak wiem że ci się to podobało. ale nie każ mi ...
- Di. obietnica to obietnica.  Iga była mocno zdeterminowana żeby to usłyszeć.

jednak wampir przez chwilę milczał bijąc się z myślami. 
bo miał dwie opcje : 
1) dać się namówić i poprosić Igę o pocałunek ale wtedy utraci poczucie że jest tu dominacją
2)  nie powiedzieć "proszę" tylko złamać słowo i samemu odebrać pocałunek. 

jednak na razie Di nie chciał łamać obietnicy po tym jak cudownie zajęły się nim usta Igi.
 - proszę Iguś nie bądź taka zimna i daj mi buziaka.   przełamał się.
- powtórz skarbie. nie słyszałam. męczyła go dalej. 
- daj mi buziaka ty zimna kłamczucho. odpowiedział jej bez słowa którego nie znosił.
- proszę bardzo Di. - Iga złożyła na jego ustach pocałunek.    wampir był w tzw. " siódmym niebie" bo jego pocałunki to jedno, wtedy Iga była bardziej dzika i nakierowana pod JEGO myśli o pocałunku,    ale to jak całowała go dziewczyna pokazywało mu ile ona jest w stanie dać mu drobniejszych przyjemności z jednego pocałunku.  stwierdził że proszenie jej od czasu do czasu o taki całus nie będzie złym pomysłem a on sam zyska odlot. 

Iga odsunęła usta od warg Di. - podobało się ?
- bardzo. - potwierdził wampir. - naprawdę dobrze całujesz. sprawił jej komplement. 
- no cóż Di nie wiem czy wiesz ale niedługo świt. a ja muszę iść na uc...
wampir położył jej palec na ustach. -  powiedziałaś że zostaniesz. 
- zmiana planów ? - zasugerowała mu Iga. - i nadal nic nie wiem na temat skoku. 
- na bank. za dwa dni. o 16 pod budynkiem głównym. kasą dzielimy się po równo. wchodzisz, flirtujesz ze strażnikiem, dajesz mu ten - podał jej świstek. - numer konta, wchodzisz i masz dwie minuty zeby zabrać całą forsę i wyjść. kamerami, komputerami i ludźmi się zajmę ja. 
- a co jeżeli ktoś się skapnie ?
- wtedy opcja numer dwa. robimy totalną masakrę i całujemy się wśród trupów. jak za dawnych lat.
- oj Di ty się nigdy nie zmienisz. - westchnęła Iga i poczochrała mu włosy. 
przeszła z sypialni do kuchni. zrobiłą dwa kubki kawy. - ale jak wszystko pójdzie gładko wracamy tutaj ... 
- spokojnie Iguś spokojnie. to że raz wygrałaś nie znaczy że ci się poszczęści ponownie. ukrócił jej wywód Di. 
-zabieram rzeczy i będę się bardzo wolno szykować na uczelnię. 
- oj ty nerdziku ... westchnął wampir i oddał jej pusty kubek po napoju. 

Iga wypiła spokojnie swoją porcję, zabrała rzeczy pod prysznic 
odkąd ostatni raz była u Di nie zmienił rozkładu rzeczy ani też nie usunął ze swojej garderoby niektórych jej ubrań
       i jakby mieszkała tu od zawsze poszła pod prysznic. 

wróciła z mokrymi włosami kiedy Di ubierał świeżą koszulę i spodnie. 
    Iga już tyle razy  oglądała go w takim stanie że nawet nie zareagowała na jego "publiczne" przebiórki. 

wzięła książkę z biblioteczki w ścianie i usiadła na kanapie w salonie. 

- Iguś. śniadanko. Di podał jej zdrowe kanapki z ciemnego chleba, z białym serem, ziołami i pomidorem. wampir wiedział że je uwielbiała. 
- dzięki. - przyjęła talerz i ucieszył ją fakt że wampir je już przyprawił tak jak lubiła czyli w tak mocny sposób że wierzch pomidora był szary. - kochany jesteś. 
Iga teraz sobie zdała sprawę z tego ze miała w głowie tyle komplementów dla niego które chciała mu powiedzieć wcześniej a nie miała odwagi kiedy teraz mogła je wymieniać bez przeszkód.
    - dzięki Iguś. wpadnę po ciebie na uczelnię jak skończysz wykłady.
- jeszcze nigdzie nie idę, zapomniałeś ? 
- nie. - uśmiechnął się łobuzersko wampir. - doskonale wiem kiedy zaczynasz. -  pocałował ją w szyję i lekko podrapał jej skórę kłami. - i wiem kiedy kończysz. 
- Di czy ty mnie śledziłeś przez te 10 ostatnich lat ? spytała zaskoczona Iga.
- obserwowałem w celach naukowych. odpowiedział jej Di myśląc ze w ten sposób uniknie odpowiedzialności.  ale Iga i tak delikatnie klepnęła go w plecy w ramach kary. 
- ech Di ty się nigdy nie zmienisz ... westchnęła dziewczyna i przewróciła kartę książki. 
- nie mów mi ze będziesz czytać przez kilka godzin. - wampir nie usłyszał odpowiedzi. - Iguś. - zabrał jej książkę sprzed nosa. - zostaw. 
- ej ... - ona udała obrażenie ale i tak Di usiadł na oparciu kanapy i gładził ją po głowie w ramach rekompensaty za przerwanie lektury. - Di ... 
- hm ? zapytał ją półsłówkiem wampir rozmyślając czy możliwe by było żeby się pobrali po skoku na bank. 
- obiecasz mi że po tym napadzie nie zerwiemy kontaktu ? spytała go z nadzieją Iga. 
- obiecuję. - usiadł obok niej i objął ją ramieniem. - obiecuję Iguś. pocałował ją w policzek. 
- Di ... 
- tak ? 
chciała go zapytać o to czy mogliby też zostać razem ale stwierdziła że on odczyta to jako oświadczyny czy coś w tym rodzaju więc zrezygnowała. - nie. już nic.  
- oj powiedz kochanie. 
kochanie ...  zadzwonił jej w uszach jego szept.  postanowiła się przełamać.  
tak. ze względu na to jedno czułe słówko z ust wampira postanowiła zadać mu to pytanie.
- czy ... czy po skoku zostaniemy razem ?
- jeżeli będziesz chciała mnie znosić przez wieki to tak. Di odpowiedział jej pewnie i spokojnie nie widząc tu drobnego kruczka związanego z pytaniem Igi. 
jednak w jego odpowiedzi nieświadomie go umieścił licząc ze domyśli się ona jego znaczenia.
- jasne że będę chciała. - przytuliła się do niego na co lekko zaskoczony ale szczęśliwy Di odpowiedział odwzajemnieniem uścisku. - zapomniałeś że cię kocham Di. przypomniała mu Iga z uśmiechem. 
- tego nigdy nie zapomnę Iguś. nigdy. zapewnił ją wampir. 
w sercu dziewczyny pojawiło się wzruszenie. 
ale nie chciała płakać. naprawdę nie chciała. 
walczyła z całych sił żeby nie rozpłakać się w jego obecności. 
ale nie udało się.  
jej twarz przyozdobiły łzy. 
Iga miała bowiem dar widzenia możliwości przyszłych. 
nie wzruszyła się bez powodu. 
słowa Di były jednym 
ale fakt że widziała jak umiera było drugim. 
płakała odrobinę ze wzruszenia a trochę z żalu. 
- ja nigdy nie przestanę cię kochać Di. wyszeptała rozemocjonowana.
wampir wyczuł ze coś jest nie tak. - co jest Iguś ? widziałaś coś prawda ?
pokiwała głową na znak potwierdzenia. - co to było, co ? dopytywał się ciekawski wampir. - uda nam się skok ? - Iga rozpłakała się mocniej. a on mocniej ją przytulił i zaczął gładzić ją po głowie żeby choć trochę się uspokoiła. - co widziałaś Iguś ?
- t ... - nie mogła tego wypowiedzieć. - t... twoją ...
- wygraną ? spytał Di.
pokiwała przecząco głową ze łzami na policzkach. 
wampir złożył na ich drodze dwa pocałunki którymi ukrył to że jej łzy trafiły na jego język. 
- cicho Iguś. - zaczął kiedy dziewczyna względnie się uspokoiła po tym co zrobił. - co widziałaś.
- twoją śmierć. powiedziała szybko i na wydechu i wtuliła się w niego. 

zabić mogła go jedynie Korona. 
owszem miał u nich drobne błędy ale zawsze było wyjście awaryjne. 
poza tym wiedział że wizje Igi to tylko możliwości wyjść a nie prawdziwe suche fakty co się stanie.

- cicho Iguś. nie zabiją mnie. - spojrzał jej w oczy. - damy sobie radę a po skoku obiecuję dla ciebie niespodziankę.  nie zabiją mnie. - powtórzył ten zwrot z uporem wręcz maniakalnym na co dziewczyna w jego ramionach się uspokoiła. - no już Iguś.bo uczelnia ci ucieknie.
- racja. - dziewczyna otarła łzy i pocałowała go w czoło na pożegnanie. - do zobaczenia Di. 
- do zobaczenia Iguś. 




dziewczyna owszem trafiła na uczelnię i była obecna na wykładach ale nie uważała na nich kompletnie. 
ciągle myślała o tym co zrobić żeby nie dopuścić do śmierci Di. 
jednak jej myślenie nie dało żadnych rezultatów pozytywnych. 
nie wpadła na żaden pomysł.
nic. 

po szkole, tak jak obiecywał, czekał na nią Di. 
został poważnie oblężony przez wszystkie studentki ale odganiał je od siebie. 
Iga poczuła odrobinę zazdrości i ruszyła przed siebie pewnym krokiem.

Di uśmiechnął się jak zobaczył ją ze skórzaną torbą na ramieniu, w czarnym płaszczu idącą prosto do niego. 
pocałowała go w policzek na przywitanie. - cześć skarbie. 
zaskoczony ale szczęśliwy wampir odpowiedział jej tym samym i ją objął. - witaj kochanie. 

otworzył jej szarmancko drzwi do swojego porsche i zamknął je za dziewczyną. 
sam wsiadł od strony kierowcy i ruszyli. 
       dojechali do mieszkania Igi.

- chodź. - zaprosiła go. Di uznał to za odrobinę propozycji i zgodził się wejść do domu. Iga usiadła na kanapie. - kawy ? 
- ust. odpowiedział jej patrząc w jej oczy. 
- moich ? Iga udawała że się przesłyszała.
- tak. twoich. - wampir pogładził ją po policzku. - oj nie bądź taka Iguś. zaprosiłaś mnie nie bez powodu. - Di nadal dawał jej do zrozumienia że chce pocałunku. - chodź. 
- ale Di ... - dziewczyna zrozumiała jak on odebrał jej zaproszenie. lekko się zawstydziła. - Di ... myślałam że opowiesz mi o skoku. 
- potem. - rozsiadł się na jej kanapie. - na razie moja Iguś da mi pocałunek. 
- ale ... 
- nie ma ale Iguś. - przygarnął ją do siebie. - no chodź. sama mi powiedziałaś coś nie tak. ale wiesz że i tak dostanę to czego chcę. 
- ale Di ...   
- dobrze skarbie. - zbliżył do niej twarz. - wezmę to sam. 
- D ... - dziewczyna nie zdążyła wypowiedzieć jego imienia kiedy już wampir ją całował.  
co ją zdziwiło delikatniej niż kiedyś ale nadal w jego zabójczym tempie. 

 wampir wiedział że brakowało jej złotego środka w ich pocałunkach.  
zwykle kiedy on wychodził z taką inicjatywą kończyło się pocałunkiem mijającym błyskawicznie który dawał tylko jemu przyjemność.   i chociaż Iga nigdy się na to nie skarżyła to jednak miał rację. 
teraz, kiedy wczoraj dostał lekcję czego potrzebuje dziewczyna znalazł złoty środek. 

Iga odsunęła się. - rany Di ... nie sądziłam że ... 
- nauczyłaś mnie czegoś Iguś. - pogładził ją po policzku. - a teraz kiedy już jestem spokojny mogę ci powiedzieć co wymyśliłem. 

po godzinie plan był jasny jak słońce.
dziewczyna wiedziała co zrobić następnego dnia, Di pokazał jej ubrania 
( jak zawsze na złość dziewczynie mocno poodsłaniane ) 
i chciał ją w tym zobaczyć.
kiedy Iga już wyszła w całym komplecie Di patrzył na nią jak głodny na chleb. 
- Iguś ... 
dziewczyna nawet nie zdążyła nic powiedzieć czy odetchnąć kiedy Di już zaczął pocałunek. 
tym razem po jego myśli.  czyli dziko i bez zasad. 

Iga musiała przyznać przed sobą że lubiła takie jego pocałunki jednak nie za często. 
wampir poczuł że ona już nie stawia mu oporu jak kiedyś i postanowił sprawić jej przyjemność.                 
                   pogładził ją po skórze w połowie pleców. 
zaskoczona Iga spojrzała mu w oczy ale wampir tylko udelikatnił dotyk palców. 
musiała mu przyznać ze wiedział co robi bo naprawdę się jej podobało. 
a Di miał uciechę z tego że pozwala mu na drobny dotyk. 

wampir jednak szybko skończył pocałunek. 
- Di ... nawet nie powiedziałeś czy dobrze wyglądam. zaczęła Iga.
- wyglądasz wręcz smakowicie. sprawił jej komplement chłopak. 
     studentka lekko się zarumieniła ale wampir zawsze twierdził że wygląda tak jeszcze lepiej niż normalnie więc nie starał się go u niej pozbyć.
Iga szybko zmieniła strój na ten w którym była i usiadła na kanapie. 
- oj a ja to co Iguś ? - przypomniał się jej Di lekko przenosząc ją na swoje kolana. - nie powiesz mi chyba że nie jest ci wygodniej. 
- jest Di. - dziewczyna oparła plecy o tors a głowę o oparcie niedaleko czaszki wampira.- ale wiesz że się martwię tym co widziałam ... ja ... nie wybaczyłabym sobie gdyby coś ci się stało Di. naprawdę.
- wiem Iguś. tak samo ja wobec ciebie. - pogładził ją po boku. - ale bądź dobrej myśli. uda się tak jak dawniej. 
- a będą zakładnicy ? spytała patrząc na niego zakochana. 
- nie tym razem Iguś. - Di lekko się uśmiechnął.  - może potem gdzieś wyskoczymy i zabierzemy coś do zjedzenia. 
- ale obiecałeś mi niespodziankę Di. upomniała się Iga. 
wampir w duchu stuknął się w czoło.  oświadczyny.  obiecał jej niespodziankę którą będzie pierścionek.   ale pomimo faktu ze nastawiał się na to od dawien dawna to nadal brakowało mu odwagi.  jednak słowo się rzekło, pierścionek wybrał jak tylko ją poznał i nadal trzymał.  
- wiem Iguś. - pogładził ją po policzku. - będzie spokojnie. pocałował ją w drugą część twarzy. 
- muszę iść spać Di. - wspomniała mu. - zostaniesz czy wracasz do siebie ?
- z chęcią zostanę jeżeli mnie przyjmiesz. 
- chodź. - dziewczyna pokazała mu drobną ale wygodnie urządzoną sypialnię. wskazała na łóżko. - rozgość się. ja idę pod prysznic. 
Di bez żadnego wahania zrzucił wszytko zostając jedynie w skórzanych spodniach. wśliznął się pod kołdrę i poczuł zapach jej pościeli. spodobało mu się u niej w mieszkaniu. 
słyszał plusk wody i choć korciło go żeby podejść pod drzwi łazienki i zachować się jak gówniarz to zrezygnował.  wyczułaby go. 
poczekał aż Iga sama wróci. 
no i przyszła.  w krótkich spodniach i jakimś wypranym T-Shircie rozłożyła się obok niego. 
pocałowała go w czoło i oparła na nim głowę. 
zasnęła.  a Di czuwał całą noc jako że snu nie potrzebował. 
 odwiózł ją na wykłady i wrócił do jej mieszkania. 
wypił parę szklanek Jack'a Danniels'a żeby odgonić myśli że umrze. 
alkohol go nie upijał ale lubił jego smak. 
kiedy Iga wróciła, przebrała się w przygotowane przez niego ubrania i zeszła z nim do auta. 
przed wejściem do banku dała mu ostatni pocałunek.  - jak wyjdziesz cały i zdrowy to dam ci buziaka z kontrolą dla ciebie. 
- obiecujesz Iguś ? bo to poważna propozycja. 
- obiecuję. potwierdziła dziewczyna i weszła do budynku. 
Di wyjął swojego MacBook'a i wsunął na uszy słuchawki z których informował ją o wszystkim na około i dawał jej instrukcje. 
- dzień dobry chciałabym dostać się do konta o numerze ....
ochroniarz spojrzał na nią łakomie a Di skoczyło ciśnienie. - zapraszam. 
bez żadnych dokumentów ją zaprosil do środka ogromnego sejfu. 
dziewczyna podała mu porządną dawkę leku nasennego i okradła wszystko kiedy Di wyłączył kamery. 
wyszła z budynku kiedy ochroniarz się ocknął. 
skok udany ?  
nie do końca. 
drogę zastąpili jej członkowie Korony. 
Di wyszedł z auta rzucając sprzęt w przysłowiową cholerę. 
- uciekaj. rzucił do niej wampir i zaczął bójkę z jednym z wyżej postawionych. 
 wybronił ją. 
- wiesz co cię czeka Di ?  spojrzał na niego urzędnik kiedy jego kolega go złapał.
- więzienie, proces a potem kara. 
- tym razem najgorsza. 
dziewczyna miała łzy w oczach kiedy skuwali Di. 
ale posłuchała go. 
uciekała. 
zatrzymała się daleko, daleko od banku. 
płakała. 
płakała najszczerszymi łzami żalu, bezsilności, smutku i wściekłości na samą siebie. 
nie wierzyła że on ją wybronił, 
nie wierzyła że kazał jej zabierać pieniądze a nie je zostawić. 
i najgorsze było to że nie wierzyła że kiedykolwiek go zobaczy żywego. 
wiedziała natomiast i to było pewne jak amen w każdej modlitwie że Korona będzie jej szukać, gonić. 
a ona, ukochana Di, 
będzie robić wszystko żeby go wyciągnąć z bagna tak jak to on robił to dla niej. 
i jeżeli będzie za późno pomści jego śmierć. 

torbę z pieniędzmi ukryła u siebie. 
następnego dnia powlokła się na wykłady udając że wszystko jest tak jak być powinno. 
ale nie było. 
jechała na ukochanym trunku Di czyli na osławionym Danniels'sie. 
nie czuła kaca bo nie mogła go dostać, 
czuła jedynie pustkę. 
pustkę 
jaką zrozumieją 
dzieci po utracie ukochanego zwierzaka 
czy nastolatki po rzuceniu przez chłopaka  
czy też ludzie zostawieni przez bliskich. 

pustka
pustka i żal wypełniały serce dziewczyny. 
ale gromadziła się też nienawiść i chęć walki. 
może nie zstępowały tak szybko jak zrobiła to pustka ale też zaczęły brać swój udział.

przed, po i w trakcie wykładów myślała o jednym. 
jak uwolnić Di. 
wykupić - nie wchodziło w grę bo Korona nie przyjmowała kaucji czy kasy za uwolnienie.
wsadzić się na jego miejsce - szlachetne ale on by prędzej ją zabił za taki pomysł.
zostawała ucieczka. 

wykładowcy zaczęli podejrzewać że to ona brała udział w napadzie i chcieli wydać ją policji. 
do jej domu weszli funkcjonariusze, owszem, ale nie zastali tam nic co by wskazywało na jej obecność ludzi przez ostatni miesiąc. 

Iga opuściła studia, rodzinę 
( rodzice ją wyrzucili od siebie jak tylko dostali wiadomość z komendy. innej rodziny Iga nie posiadała ) 
przyjaciół. 
zostawiła to wszystko i uciekła z kasą z napadu. 

tułała się miesiąc po świecie aż w końcu dowiedziała się gdzie jest Di. 
na samą myśl dziewczynie serce zabiło mocniej. 
tak bardzo chciałaby go zobaczyć,  pocałować,  dotknąć,  porozmawiać z nim przed możliwą śmiercią.  
chciała tylko tego.    pożegnania. 

Korona  wyroki i całą resztę szopki robiła w miesiąc. 
potem zabijała więźnia czy oskarżonego. 

a czas leciał nieubłaganie. 
został jej dzień. 

po kilku godzianch dotarła do celi Di. 
- skarbie ... zawołała go. 

Di odwrócił mętny wzrok od ściany celi.

torturowali go, bili, męczyli psychicznie, głodzili. 
był wrakiem wampira. 
włosy urosły,
głód dawał o sobie znać coraz mocniej, 
brud był widoczny jak blizny po walce.

jak usłyszał głos Igi pomyślał że to sen. 

- Iguś ???  spytał  zaskoczony. podszedł do krat i poczuł ciepłą dłoń dziewczyny na policzku. 
to ona. 
przyszła po niego. 
- Di ... - w oczach Igi pojawiły się łzy szczęścia. - wyciągnę cię stąd kochanie. 
- ale ... 
- chcesz umrzeć i zostawić mnie samą ?  spytała niedowierzając. 
- Iguś ... - teraz dotarło do wampira co za szczęście go spotkało. - Iguś ... - powtórzył. - tęskniłem. 
- ja też Di le to nie pora na wyznania. 
- ale strażnicy ... 
- zabici. potem wezmę się za ważniaków z Korony. najpierw ty. 
- ale Iguś ... Di zobaczył wampiry z psami gończymi. - leć. 
- nie mam najmniejszego zamairu Di. raz cię posłuchałam i to był największy błąd jaki popełniłam. - odpowiedziała mu wyciągając broń. - wytrzymaj kwadrans w celi. 
- dla ciebie skarbie zawsze.  wróciła mu odrobina humoru. 
dziewczyna puściła mimo uszu jego nieudany żart i w pięć minut porozcinałą wampiry na plasterki grubości 5cm. 
wzięła klucze z ziemi ale było ich za dużo żeby tracić czas. 
wykopała drzwi do wewnątrz. Di uniknął ciosu. 
Iga rzuciła mu wór z krwią.  - pewnie jesteś głodny skarbie. pomyślałam o tobie. 
Di rzucił się do otwierania swojego pierwszego od miesiąca posiłku i po minucie wszystko było wręcz wylizane do czysta.  wróciły mu też siły. 
- dzięki Iguś. - pocałował ją w policzek. - myślałem że nie przyjdziesz.
- trudno było się dowiedzieć gdzie cię trzymali. dlatego tyle mi to zajęło. kasa z banku jest calutka tutaj. - poklepała torbę. - mam też dla ciebie świeże ubranie. - wyjęła mu koszulę spodnie i co zdziwiło Di, bieliznę. - przebieraj się a ja idę po Koro...
- nie Iguś. razem ich zabijemy. zaprzeczył jej Di. 
- razem. pocałowała go w policzek i odeszła na chwilę by mógł się w spokoju przebrać, wytrzeć z całego brudu i uczesać.  tak Iga dała mu też szczotkę wśród ubrań. 
przemyślna sztuka z mojej Iguś.  pomyślał Di i uśmiechnął się.   w 5 minut był jak nowo narodzony. 
czysty, uczesany, pełen sił. 
- chodź do mnie. - drapieżnie zgarnął do siebie Igę. - daj mi usta Iguś. nie miałem okazji do słodyczy. 
- no chodź Di. są twoje. 
po tym zdaniu Iga dostała najdzikszy, najbardziej przyjemny pocałunek od Di w całej historii ich znajomości. 
- Iguś wiem że to nie jest odpowiednia chwila ale mam pytanie ...
- potem Di. teraz idziemy zabić Koronę. 
trochę ulżyło wampirowi na wieść ze jego chwila jest przełożona na potem ale to wzmogło jego stres. wolałby mieć to za sobą. 

weszli do siedziby Korony i zrobili największą masakrę wśród tych które przeżyli.
wszędzie, na podłodze, ścianach i suficie były plamy krwi, szczątki i organy wewnętrzne wampirów rządzących. 
- Iguś ... zaczął ponownie Di. 
ale dziewczyna nie chciała słuchać jego pytań. 
rzuciła się na niego i zaczęła go całować. 
Di na początku nie wierzył w to co się dzieje ale kiedy poczuł znajome dłonie pozbawiające go koszuli uwierzył. 
oddał jej przyjemność z tego jej występku. 
- teraz możesz mówić. rzuciła Iga kiedy już ochłonęła z emocji. 
- nie tutaj. zabrał ją na zewnątrz. 
świecił Księżyc w pełni, gwiazdy były widoczne a oni byli razem. 
otarł z jej policzka odrobinę krwi a ona z jego szyi. 
- Iguś kochanie ty moje mam do ciebie ważne pytanie. - zaczął cały zestresowany i spięty Di. ukląkł przed nią czego dziewczyna w ogóle się nie spodziewała. trzęsła się ze szczęścia i płakała ze wzruszenia już teraz. DI wyciagnął z kieszeni spodni drobne pudełeczko i otworzył je.  był w nim pierścionek z diamentem. - Iguś czy chcesz zostać moją żoną ?  spytał roztrzęsiony i też poruszony tym dniem Di. 
dziewczyna przez chwilę milczała nie wierząc w to co słyszy. 
nie wierzyła we własne szczęście. 
- tak Di. odpowiedziała a kiedy dostała pierścień na palec po raz kolejny rzuciła się na niego i pocałowała. 
pieniądze ze skoku rozdali wampirom gnębionym przez Koronę, jednak część jako zysk z napadu zachowali tradycyjnie dla siebie. 
wykupili willę jak chciał Di i urządzili ją wspólnymi meblami z poprzednich mieszkań. 
byli szczęśliwi. 
i to się dla nich liczyło. 

ale czy to był ich naprawdę ostatni numer ....

pewnego dnia rozdzwonił się telefon Igi kiedy gotowałą obiad. - tak słucham ?
- hej Iga. słuchaj jest sprawa daj Di ... 

wampir znad gazety się uśmiechnął pokazując kły. 
wiedział co się szykuje.
 


 



 




 




 








 

4 komentarze:

  1. Ale super !!! Ośmielę się nawet powiedzieć że lepsze od pamiętników !!! Jak zwykle jesteś boska i kocham cię za to :* Pisz pisz pisz bo pamiętaj ,że ja tu czekam ! Miałaś super pomysł z tymi kryminałami ;) Jest świetne ;) o~*~o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z oceną pamiętników radzę się jeszcze wszrzymać bo to dopiero mocno za mało nawet na rozkręcenie moich wszystkich pomysłów na dalsze części ;)

      za ocenę kryminału dziękuję i znowu cieszę się ze ci się podoba :D

      jeszcze będę pisać spokojnie :)

      o~o

      Usuń
  2. Noooo, przeczytałam :3
    Bardzo ciekawie się zapowiada, i generalnie jestem zachwycona pomysłem :D Jest super! i szczerze mówiąc, od razu ci mogę powiedzieć że gdybyś wydała już teraz książkę, poszłyby jak świeże bułeczki ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przesadzaj Sophie ... :D

      ale cieszę się że chcesz czytać :)

      może daj paru osobom linki i się zobaczy - może ktoś jeszcze będzie chciał to zobaczyć.

      dziękuję za opinię :D

      Usuń